poniedziałek, 15 października 2012

bieżące sprawy, czyli - działo się!

Zaczęło się we czwartek. Na ten dzień zaplanowane było pasowanie na ucznia, czyli uroczystość z Młodą w roli głównej. Coś mi zechciało jednak ten dzień popsuć, wypadł "ten" dzień, co to nawiedza nieciężarne kobiety w miarę systematycznie i efekt był taki, że się ledwo na nogach trzymałam i na dziecko jakoś mgliście patrzyłam. W kluczowym momencie jednak się pozbierałam i walczyłam, aby się nie rozpłakać jak bóbr :) Cóż, serce rosło, jak dziecię wierszyk recytowało "Kto ty jesteś..." A oczy dziwnie wilgotniały - to pewnie przez ten ciepły nawiew ;) Potem poleciało z górki - jak słabość to i migrena. Jednak nie mogła nie skorzystać z okazji, kiedy to kilka czynników na raz miałam pod ręką. Czyli - męża z portfelem, dziecko z nogami i siebie, osobę decyzyjną. A wszyscy w domu. Więc zarządziłam - jedziemy po buty dla Młodej. Zakupy się udały, czyli wzięłam drugie dobre w potrzebnym numerze :) Kurtkę kupiłam jej na allegro, używaną, jednak tego nie znać - korzystam, że dzieciątko jeszcze nie stroi fochów z powodu używanej odzieży. Ja natomiast jestem przeszczęśliwa, bo kurteczka udała mi się nad wyraz. Jest po prostu świetna, bez śladów użycia. Buty zakupione = dziecko ubrane. Drugie też, buty muszę jeszcze sprawdzić. Ja ubrana w zeszłym roku - zaszalałam i kupiłam sobie super puchowy płaszczyk. Tak więc z głowy. Mąż ma się ubrać sam, w listopadzie. Postawiłam mu ultimatum. No ale odbiegam od tematu. Po czwartkowych przebojach samopoczuciowych (głowa i reszta ciała) przyszedł czas na piątkowy relaks. O 7.30 podprowadziłam młodą do szkoły i udałam się w pościele :D wstałam po 10-tej. Potem robiłam NIC. Uprawiałam je aż do 15-tej. Aż tu nagle, przyszedł mail. Mail z informacją, że zajęłam 2-gie miejsce w konkursie dla handlowców, a za to miejsce na pudle przysługuje mi jeden z 3 smartfonów. ZONK.... Nie spodziewałam się w ogóle. Ani troszkę. Zaskoczyło mnie to totalnie i ucieszyłam się jak cholera! Pierwszy raz udało mi się coś wygrać. Udało mi się stanąć w szranki z warszafką! Satysfakcję miałam niesamowitą :) Dobrych parę lat na to czekałam... Tak więc stałam się posiadaczką nowego telefonu, którego za chiny nie umiem obsługiwać, gdyż ponieważ unikałam takiego ustrojstwa jak diabeł święconej wody. Dla mnie telefon ma dzwonić, sms-ować, mieć kalendarz z możliwością przypomnienia oraz budzik. Takie mam wymagania. Aaa, i jeszcze mile widziana klapka albo rozsuwana klawiatura, żeby mi sam gdzieś nie zadzwonił :) Nic to, czas iść na przód, nauczyć się obsługi i zmienić abonament (akurat mi się promocja na obecnym skończyła). Poza tym zapisałam się na zajęcia fitness (zmotywowana wynikami Frytki) w trosce o swoją kijową kondycję oraz chcę się zapisać na egzamin na prawko - może tym razem zdam. Może przeżyję, może rodzina też przeżyje...jak nie zdam. Troszkę mi szkoda pieniędzy :-|  Kurczę, nie wiem, to jeszcze przemyślę. Na razie zaczęłam czytać testy oraz wykonałam telefon sprawdzający, że mogę przystępować oraz że kolejek nie ma i mogłabym nawet za tydzień.

15 komentarzy:

  1. W takim razie trzymam kciuki za prawko i poprawę kondycji :))) Gratuluję wygranej :) I miłego dnia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, czy się podejmę (prawka) - wiąże się to u mnie z dużymi nerwami, których akurat w tym przypadku nie umiem opanować. Dochodzi stres, czy w ogóle będę umiała sama jeździć (mąż mówi, że po lekcjach ze mną boi się że raczej będę agresywnym kierowcą;) ). Tak więc jeszcze się ostatecznie nie zdecydowałam, ale jeśli to zrobię, to pewnie jeszcze w listopadzie. I dziękuje :)

      Usuń
    2. Egzamin, to egzamin - zawsze towarzyszą mu nerwy. Pytanie: czy jesteś pewna, czy tego chcesz i jak bardzo oraz, czy wierzysz w to, że będziesz kierowcą. Nawet nie wiesz, jakie to zajebiste uczucie siedzieć za kierownicą i wozić tyłek samej sobie, gdzie ci się tylko zamarzy, a nie musieć się tłuc komunikacją miejską, czy prosić o podwózkę. Ja to uczucie kocham!!! A też myślałam, że kierowcą to nie prędko zostanę. Się po prostu uparłam :))) Więc... trzymam kciuki - jakby co :)

      Usuń
  2. Wow! Moje gratulacje z okazji wygranej!
    O, matko! Z tymi telefonami tyś mi siostra bliźniacza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dołączam się jako trojaczek. Po jakiego grzyba mi jakieś pierdolety w telefonie?! Mam się dodzwonić, porozmawiać, napisać i odebrać SMS/MMS - i tyle.

      Usuń
    2. Na prawdę jestem ignorantem jeśli chodzi o nowinki :) tacy dwaj mnie ostatnio przekonywali, że wypasione telefony to jest to. Nie mając już argumentów pytają: no a jak Ci się zachce sprawdzić pogodę? Odp. to wyglądam za okno, sprawdzam termometr lub wchodzę do internetu :P panom ręce opadły i stwierdzili, że chyba nie do mnie z tymi nowościami :)

      Usuń
    3. W takim układzie... będę kolejna do tyłu z nowinkami, które jakoś mi wcale życia nie ułatwiają. A korzystam z normalnego phona, który nie ma w sobie nic specjalnego :) Byle by mu bateria nie siadała :)

      Usuń
    4. niech żyją technologiczni ignoranci !!!

      Usuń
    5. Żyją, żyją... Tylko co to za życie o tej porze?

      Usuń
  3. Oj, też powinnam się znów zapisać, nie zdałam za 4 razem i się poddałam. O prawku piszę oczywiście. Ale jak pomyślę o tej wydawanej na jazdy i egzaminy kasie to mi słabo. I o tym beznadziejnym klimacie egzaminów. Odechciało mi się.
    PS. Czekam na hasło, kiedy będziesz w Wawie ;-)
    Mam nadzieję że nie wtedy, kiedy mam przeprowadzkę, ale w sumie nawet gdyby, to stanę na uszach dla spotkania z Tygrysem ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. gdzieś mniej więcej tyle razy nie zdałam :) Ale może jeszcze raz zaryzykuję? Ale to w przyszłym miesiącu :)

      Usuń
  4. Się spiesz z tym prawkiem. Od 1 stycznia zmieniają się przepisy i z tego, co dowiedział się kolega mojego syna to, że się robiło kurs na starych zasadach nikogo nie interesuje i zdawanie po 1 stycznia na nowych przepisach!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To mnie nie wzrusza, bo ja kurs robiłam bardzo dawno temu, w czasach dinozaurów, więc ze zmianami jestem za pan brat :) ja się egzaminu obawiam z przyczyn bliżej nie znanych i niewiadomych - tak na wszelki wypadek po prostu. nieco irracjonalnie. nie umiem do tego jednego wydarzenia podejść na zasadzie "zdam - to zdam, nie - to nie, spróbuję jeszcze raz"

      Usuń
  5. prawko tez zdawałam kilka razy, w końcu się udało i, jak twierdzi mąż - zawodowy kierowca, całkiem niezły ze mnie drajwer... a więc nie poddawaj się, walcz! na zadbanie o formę też nigdy nie jest za późno, dawaj dawaj :) i, oczywiście, gratuluję wygranej, co do funkcji - po prostu nie będziesz ich używać i tyle :))))... miłego dnia

    OdpowiedzUsuń