Koniec końców, Kasia znalazła pracę, o czym Zosia dowiedziała się przypadkiem, na dwa dni po fakcie. Kasia nie chciała zapeszać - pomyślała, zresztą Kasia to samo mówiła, więc dlaczego miałoby być inaczej? Kasia wpadła w służbowy wir. Mąż też zaczął się odkuwać, zaczęło się układać. I Kasia nagle okazała się być osobą dość zajętą i mającą nowe grono znajomych. A Zosia? Zosia zaczęła mieć własne kłopoty, z którymi radzi sobie sama. Kasia o nich nie wie, bo Zosia jakoś jej nie spotyka i nie było okazji o tym pogadać. Inni znajomi, którzy również przez Zosię byli postrzegani jako "bliscy" też nie widzą. Zosia nie chce nikogo martwić, ani angażować, w końcu to jej problemy, więc powinna sobie poradzić sama. Czasami tylko chciałaby usłyszeć od kogoś "słuchaj, co się dzieje, widzę przecież, że coś jest nie tak". Najwyraźniej jednak Zosia jest zbyt dobrą aktorką i za dobrze ukrywa, że coś jej dolega.
Przyjaźń to taki staromodny twór. Niemodny w obecnych czasach i niezwykle rzadko spotykany. Przyjaźń rządzi się swoimi ponadczasowymi zasadami, które nie są znane wszystkim.Przyjaciel kopnie Cię w tyłek, kiedy trzeba, pocieszy, kiedy tego potrzebujesz, zmotywuje do działania i będzie obok, gdy będziesz miał jakiś problem. I to wszystko bezinteresownie, nie oczekując rewanżu w zamian.
Nie jestem pewna, czy udało mi się kiedyś doświadczyć takiej prawdziwej głębokiej przyjaźni...
http://demotywatory.pl/4210362/and;-Prawdziwych-przyjaciol-poznaje-sie-w-szczesciu-bo-tylko-nieliczni-potrafia-zniesc-nasze-sukcesyand;
