sobota, 1 września 2012

bzzzzz

Upieprzyła misia pszczoła,
Oj! Jak boli! - misiu woła!

Przyciągam owady - te niewłaściwe. Boję się pająków - mam zagwarantowane, że się napatoczy. Na przykład w Zakopcu. Odmówiłam wejścia do domu, bo tarantula mi zagrodziła drogę. Na szczęście na podwórku przebywał pan, który był uprzejmy ją wynieść z pomieszczeń mieszkalnych gdzieś dalej na zewnątrz. Wczoraj upitoliło mnie coś koło ucha i zrobiło to z takim impetem, że przejechałam przez chodnik i zatrzymałam się na trawniku urywając co nieco. To coś, miało gabaryty i kształt pszczoły i spowodowało, że do domu jechałam, jakbym miała rozżarzone żelazo koło ucha i na policzku. Piekło niemiłosiernie. Na szczęście nie spuchłam i nie mam uczulenia, tylko nie wiem na co. Rano o 6 obudził mnie komar. Do jasnej ciasnej, ale w łóżku było nas troje (dziecko dodreptało), a on upitolił mnie :( Najadł się tak, że nie miał siły odlecieć daleko, a jego trup zostawił na ścianie czerwony ślad. Ja wiem, że jestem słodka jak miód i do rany przyłóż (mimo, że mamusia czasami  mówi, że byle nie do jej rany, bo się gangreny obawia ;P ) ale żeby aż tak? Raz, dwa, trzy - będziesz ty. Mój mąż kiedyś stwierdził, że jak idzie ze mną na grilla, to nie musi się psikać offem, bo wystarczy, że siedzę koło niego :( Wtedy ma gwarancję, że nic go nie pogryzie. Może jutro nie trafię na szerszenia.

19 komentarzy:

  1. Nie jesteś słodka, tylko jesz mięso. Poza tym z owadami trzeba grzecznie rozmawiać, to sobie odlatują. Nawet na szerszenie działają moje przemowy! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, do tego czegoś wczoraj i do komara dzisiaj o świcie przemówiłam dość dosadnie :P

      Usuń
    2. Nie łżyj! Nie przemówiłaś, tylko je zamordowałaś. Mówiąc szczerze :)

      Usuń
    3. Komara ubiłam, a jakże, nawet jakbym chciała - nie wyprę się, bo dowody zbrodni są jeszcze na ścianie. A wczoraj samo ze mnie zleciało i poleciało. Dlatego nie wiem, czym to było, bo widziałam przez moment.

      Usuń
    4. A tam zaraz. Ja ją rozumiem.

      Usuń
  2. A to masz coś jak ja. Dokładnie tak samo przyciągam te gady latające i niech mi nikt nie mówi, że to owady! Nie znają się!
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiem o czym piszesz -mam tak samo.A jak słyszę bzyczenie wieczorem to nie usnę aż gada zatłukę;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie usnę - łażę ze ścierą i walczę, szukam niczym pies tropiący.

      Usuń
  4. Ja tam do owadów nie przemawiam, tylko odpowiednio epitetuję i uciekają ode mnie w cholerę ;-)
    Inne stwory mnie za to lubią, mniejsze i obleśniejsze, bleeee ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie - bez wzajemności kochają komary, to coś przypominające pszczołę jeszcze mnie nigdy nie ugryzło. To był mój pierwszy raz - do piątku byłam dziewicą w tym względzie ;)

      Usuń
  5. przy latającym komarze nie zasnę. Ale reszta owadów mi nie przeszkadza :))) No, może szerszeń jeszcze

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Śpisz, a tu takie uporczywe bzzzzzzzzz i się nasila, nasila, ty się za przeproszeniem - chlastasz po twarzy, głowie, a on wraca jak bumerang... nieśmiertelny

      Usuń
  6. jeśli chodzi o komary, mam tak samo... nikogo w koło nie pogryzą tylko mnie... no chyba, że jest jeszcze Młody, wtedy dzielimy się po równo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha! bo my po prostu przesłodkie jesteśmy i basta! :)

      Usuń
    2. do tej pory miałam tylko niejasne podejrzenia, teraz mam pewność, że tak jest :)

      Usuń
  7. Taki tekst ostatnio słyszałem w jakiejś kreskówce: ... a żądłem chcesz..??? Mówił to jakiś szerszeń albo osa. Ale Nie do Tygrysa... :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas ostatnio na topie jest "film o pszczołach"...

      Usuń