czwartek, 28 czerwca 2012

po wpływem pewnych zdjęć, czyli tatrzańsko

Jak zanudzam - zwalcie winę na pewną Ewę, która mnie natchnęła do wspominania. Poniżej kilka dowodów mojej działalności w górach.

Było się tu i tam (widok na Kozią Przełęcz, Kozi Wierch, Kozią Dolinkę - zdjęcie ze Szpiglasowej)

Pogoda jednak nie zawsze dopisuje, a czasami brak łańcucha skutkuje zjeżdżaniem na pupie... (to nie ja)

Ale nawet przy pochmurnej pogodzie można coś zobaczyć... (Zejście z Granatów w kierunku Hali Gąsienicowej)

A to ja :) Też gdzieś na Orlej Perci (2007)

I widok z trasy (2007):

A to moja ręka przy zejściu z Granatów w zeszłym roku :) i pojawiający się chwilami Staw Gąsienicowy

Podoba się Wam? Kto jedzie ze mną w tym roku?

7 komentarzy:

  1. :))) Piękne widoki :))) patrzyłam w tamtą stronę tęsknym okiem, ale to chyba jednak nie dla mnie... stwierdzam, że kondycja u mnie słabiutka...
    W tych wysokich Tatrach jest przepięknie. A Ty dobra jesteś, skoro tam wchodzisz :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A na "widoku z trasy" odnalazłaś giewont?

      Usuń
  2. tam daleko w tle, na horyzoncie, po prawej stronie? :))

    OdpowiedzUsuń
  3. A niby dokąd i czym?! I czy tam jest kąpielisko?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W mieście jest aquapark :) A w okolicach Gubałówki i Butorowego kąpielisko termalne... chociaż osobiście tam nie byłam :)

      Usuń