niedziela, 2 grudnia 2012

niedziela? już?

Dopiero co piałam, że poniedziałek, że zajętość mnie nadal ogarnia, a tu już niedziela się niemal skończyła!!! Szok. Tydzień jakoś przeleciał, a weekend - szkoda gadać. W sobotę rodzinna imprezka (osiemnastka), w niedzielę zaś matka się wypuściła... na zakupy. Poszłam od razu po otwarciu sklepów, gdy jeszcze było cicho i spokojnie. I wybrałam mniejszą, mniej uczęszczaną galerię. Dostałam na urodziny kasę (tak w sumie tuż przed urodzinami) z zaznaczeniem, że wreszcie mam wydać na siebie i coś SOBIE kupić. Nie było łatwo, ale wydałam, a za namową mojej mamy wydałam wszystko! Szok nr 2, z którego ciężej się otrząsnąć. Porobiło mi się takie coś, że nie wydaję na siebie, bo w głowie uaktywnia się przelicznik - dentysta młodego, składka w szkole, strój na gimnastykę, lekarstwo, moja szczepionka na uczulenie (tak! nareszcie się będę odczulać! od stycznia). I tym sposobem, nawet jeśli dostanę jakąś stówkę, to ona się "wchłania" w budżet domowy. A dzisiaj zrobiłam wyjątek. I nie wiem, czy dobrze, ale trudno się mówi, słowo się rzekło, kobyłka u płota, a dokładniej dwie kiecki w szafie. Kurde, ładne są i świetnie w nich wyglądam! Postaram się ich nie oddać :) W przyszłym tygodniu pewnie raczej się nie odezwę, bo będę miała tyle rozrywki, że się po tyłku nie poskrobię, jak zaswędzi. Zaczynają się świąteczne wizyty z prezentami u klientów. Wszystkie posty czytam, tylko nie zawsze zaznaczam obecność :)

43 komentarze:

  1. Przed Świętami to zawsze wariactwo.
    I bardzo dobrze, że sobie kupiłaś! Znam ten ból, bo mi się też kasa magicznie w budżet wchłania i zawsze są ważniejsze wydatki, ale... Trzeba pomyśleś tez osobie, przynajmniej na urodziny :)
    No i tak swoją drogą, to życzę wszystkiego naj! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) urodziny mam za tydzień i z tej okazji robię małą imprezę.

      Usuń
  2. Pewnie że dobrze, odczulanie to zżera za darmo kase i nic nie pomaga, wiem co mówię i współczuję zastrzyków, które okażą się rozczarowaniem.
    Niestety, nic nie jest już w stanie mnie przekonać, że odczulanie pomaga, skoro tylu znajomych i członków rdodziny się na tym przejechała (ja też, po roku odpuściłam).

    Ale kasa wydana na przyjemności to przyjemności, więc gratuluję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja koleżanka się odczulila - miała poważną alergię. Moja szczepionka nie będzie kosmicznie droga więc spróbuję.

      Usuń
    2. No to gratuluję, mój brat się odczulał 5 lat i mu nie pomogła, bratowa leci trzeci rok i też nic to póki co nie dało, moja babcia próbowała 2 lata i też zrezygnowała, a trzy znajome wykupiły wszystkie dawki i teraz psioczą, że szkoda czasu i kasy. ;)
      Ja po roku zrezygnowałam ale widocznie do odczulania trzeba czegos więcej niż nauki, może autosugestii? ;)

      Usuń
  3. Kiecki mówisz? Kasa dostana na imieniny zmieniła się w ubezpieczenie auta. Eh żyzń ;o)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie mi też się zawsze w coś zmieniała;) czary jakieś normalnie.

      Usuń
  4. Takie coś: kalkulator i przelicznik w głowie to ja mam od...czasów liceum. I w moim przypadku nie ma czym się szczycić...Heh. Ale teraz, czasem, włącza mi się samolub. Szczególnie jeśli o rękodzieło ogólnie pojęte chodzi, a raczej o komponenty :)))))
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja praca wymaga ode mnie wyglądu. W tym roku z żalem dokonalam odkrycia, że na moim matowym żakiecie rękawy błyszczą się jak psu wiesz co ;) to chyba pora aby po paru latach nabyć nowy?

      Usuń
  5. Zakupy? Galeria handlowa w niedzielę? Widać nie czytałaś mojej notki świeżej ;-)))))))))))))))))))))))))))))))))))))
    A tak poważnie to bardzo mądre posunięcie, że dla siebie prezenty! Niech Ci tak zostanie na Nowy Rok i na każde pieniądze "dla siebie".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam niestety po fakcie. Teraz przywdziewam worek pokutny, żyć będę o chlebie i wodzie i prosić o wybaczenie ; )

      Usuń
  6. No ja myślę;-)))))))))))))))))))

    OdpowiedzUsuń
  7. Magia tygodnia... Znowu poniedziałek, psia krew!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ano...... i do tego nie chce mi się bardziej niż normalnie.....

      Usuń
  8. i bardzo dobrze, że wydałaś na siebie.... choć doskonale wiem, co czujesz, ja tez zawsze przeliczam, przekładam a jeśli już coś kupie to potem mam wyrzuty sumienia, że było coś ważniejszego... do doopy tak jest, w końcu nam się też coś należy!!!... miłego tygodnia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak pisałam Nat - moja praca wymaga ode mnie wyglądu. W grudniu spędzam czas na wizytach u klientów, rozmawiam często z wyżej postawionymi osobami - nie mogę przyjechać w byle czym. A ubrania, jak się ich używa, to się zużywają - niestety. Więc raz na jakiś czas coś sobie kupić trzeba. Na wiosnę kupiłam spodnie, teraz kiecki, a na następną wiosnę żakiet. Po drodze mam jeszcze kurtkę dla męża i pewnie jakiś garnitur.... bo też chodzi w nim na co dzień. I też się cholera "znasza" ten strój :(

      Usuń
  9. Matka żona kochanka musi o sobie myśleć, dobrze, że sobie kupiłaś ciuszki, Tygrysie :)
    Ja wczoraj też się obłowiłam w lumpeksiku : 2 spódnice, 1 kiecka, 2 swetry i cudna bluzka, ależ mam ćwierkający humorek :)Dobrze, że w mojej pracy nie muszę wciskać się w żakieciki, czego nienawidzę.
    Buziaczek, oby do piątku! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie też się cieszę :) Bo mi się nawet udało :) Miałam kupić jedną i ewentualnie żakiet, jak mi kasy starczy, ale kupiłam dwie. I po raz pierwszy, w sklepie, miałam wybór!!! Pasowało na mnie 4 z 5 wybranych do mierzenia!!! A najlepsza okazała się przeceniona :) więc starczyło mi na drugą :) pamparam, jutro się zestroję na spotkanie :D

      Usuń
  10. Co Wam ten poniedziałek tak przeszkadza?? Czy to jego (no tego poniedziałku) wina, że go ktoś kiedyś usadził zaraz po niedzieli?? Dajcie mu spokój już:))Oraz dobry poniedziałek, dobry:))
    Dla wątpiących
    http://demotywatory.pl/3984495/Nie-nie-nie-

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak to już z tym poniedziałkiem jest że go prawie nikt nie lubi. Ludzie nie lubią tych, co się nachalnie na pierwszy plan pchają. A on (ten poniedziałek) się właśnie pcha - jest pierwszy.

      Usuń
    2. Ale jak się sam pcha?? Wypchnęli go kiedyś tam i tak mu zostało co ma biedaczysko zrobić??

      Usuń
    3. Ja tam nie wnikam kto kogo, czy on pchał, czy jego pchali... Jest wypchnięty przed szereg i na dodatek oznacza początek harówki zwanej czasami pracą

      Usuń
    4. 5 dni to kupa czasu... To przez poniedzialek jest aż 5 dni do weekendu. To jego wina jest.

      Usuń
  11. Aha!! Jest pierwszy więc huzia na Józia, poniedziałek jest be!! Ale jakby tak sytuację nieco odwrócić i przyjąć, że wreszcie jest poniedziałek, co oznacza, że już za dni pięć będzie weekend!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jaka kupa czasu?? Przecież to raptem cztery noce i luuuuuz i balanga - kobiety, wino, śpiew - ups pozostańmy tylko przy winie i śpiewie:)

      Usuń
    2. Co do balangi wyjątkowo trafiles bo wreszcie urządzam imprezę eksmitując kochane dzieci do babci. Będzie wino, śpiew i dobre jedzenie :)

      Usuń
    3. Wow jeszcze do tego dobre jedzonko, ale na pewno w ten weekend??

      Usuń
    4. Tak, w ten za 4 noce. Będzie lasagne, wino, na deser banany na biszkoptach zalane czekoladą i pod bitą śmietaną. Do chrupania rogaliki - kiedyś pokazalam na zdjeciu jakie. No i alkohol.

      Usuń
    5. Łeeeee ten weekend, pracujący mam:( Bo tak to wiesz po drodze wprosiłbym się na te pyszności:))

      Usuń
    6. Tylko musiałbyś się w kwiaty dla solenizantki wyposażyć. Jakieś ładne. Może być storczyk bo lubię i świetnie u mnie rośnie.

      Usuń
    7. A może być do storczyka jakaś butla poczciwego napitku, niekoniecznie mimo zbliżających się świąt mam na myśli coca-cole:)

      Usuń
    8. Zda się ona, ta butelczyna

      Usuń
    9. Noszszsz kurna trza było w następny łikend imprezę czynić, wszak nie każdy wolny łikend posiada ooo!!!!

      Usuń
    10. Noszszsz kurna sorry ja ciebie że mam urodziny w poniedziałek i robię imprezę w najbliższym możliwym temu poniedziałkowi dniu czyli w sobotę. Postaram się za rok przesunąć....urodziny

      Usuń
    11. Hmmm najbliższy poniedziałkowi dzień to wtorek, do tej pory zawsze był:))

      Usuń
    12. "w najbliższym możliwym" - wtorek nie jest najbliższym dniem imprezowym - imprezuje się w sobotę najlepiej, aby w niedzielę mieć czas na doprowadzenie się do porządku :)

      Usuń
    13. Jejku jakież Ty masz uprzedzenia poniedziałek be i fuj, bo po niedzieli, wtorek bo zaraz po poniedziałku i się nie imprezuje, środa no któż by w połowie tygodnia imprezę robił, czwartek no hmmm nie wiem co masz do czwartku, a piątek no to warto poczekać do soboty - ehhhh kobiety cały czas coś Wam nie pasuje!!

      Usuń
    14. Kochany Desperze - nie mam uprzedzeń, nie lubię tylko początku tygodnia i tyle. Inne dni mi nie przeszkadzają, piątek np. szczególnie wielbię i się nim delektuję. Czasami tak się nim delektuję, że odpływam dość wcześnie. Sobota jest dniem typowo imprezowym i bardzo się nadaje do tego celu :) i się Pan przestań kobit czepiać ;P

      Usuń
    15. Ale co sugerujesz, że chłopów mam się ten tego??? No wieszszsz!! Jakoś nie gustuje w chłopach oooo!!

      Usuń
    16. ja tam nikomu do alkowy nie zaglądam, nie wnikam, kto z kim i dlaczego - wolnoć tomku w swoim domku ;)

      Usuń
  12. dla siebie zawsze kupowałam na koncu, w efekcie najwięcej rzeczy miałam z czasów studiów, a więc sprzed 100 lat :))))
    Dopiero od niedawna kupuję i sobie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie w tym roku zrobiłam inaczej - kupiłam również dla siebie :)

      Usuń
  13. Ekhem, ekhem... Nie, żebym była nietaktowna czy coś... Ale już dawno nie... Już dawno nie niedziela :))

    OdpowiedzUsuń