piątek, 7 grudnia 2012

mikołajowy wk.....

Znaczy irytacja. I nie wywołana mikołajkami, ale czymś, co nie sądziłam, że mi się przydarzy. A mianowicie dyskryminacją. Jestem w trakcie poważnych rozmów i negocjacji, latamy z szefową na spotkania, omawiamy możliwości współpracy, warunki, tworzymy maile, oferty, wszystko staramy się na czas wyliczyć i opisać, omówić. Aż tu nagle dochodzi do konfrontacji - my i 3 panów, w wieku starszym. Mamy się dogadać, bo będą naszymi dostawcami. Efekt? Guzik. Panowie nas zignorowali. Bo jesteśmy kobietami? Bo wyglądamy młodo? Bo jesteśmy młodsze od nich? Bo wyglądamy dużo młodziej niż mamy w rzeczywistości w dowodzie? Bo z kobietami się nie negocjuje tylko wymaga? Stawiają nam takie warunki, których spełnić nie mamy szans, kwestionując do tego nasze kompetencje i poddając w wątpliwość doświadczenie. Złości mnie, bo od ich "fochów" zależy to, czy uda się współpracę nawiązać. Wkurza mnie to. Do tej pory czytałam o takim rodzaju dyskryminacji, dzisiaj po raz pierwszy się z nim spotkałam osobiście... Ech... Sprawa będzie miała swój finał pewnie w poniedziałek. A ja wracam do roboty i zabiegania, wyjazdów, z których wrócę przed Wigilią.

25 komentarzy:

  1. Widocznie panowie obracaja sie w sferach, gdzie kobieta jest od domu, dzieci i kuchni.I dla nich tam powinna byc.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba tak, a dodatkowo z gówniarami (w ich mniemaniu) się nie negocjuje, gdyż nie jesteśmy równorzędnym partnerem do negocjacji.

      Usuń
  2. No niestety. Też to kiedyś przerabiałam :/
    W zależności od tego, jak bardzo zależy wam na tej współpracy, chyba musicie obmyślić jakąś strategię.

    Nie mam dobrego zdania o takich typach i ich "męskich" poglądach. Kopa takim zasadzić to mało powiedziane.

    Trzymam za was kciuki - nie dajcie się. :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. strategia obmyślona, pierwsze kroki poczynione, walczę o wygraną :) Kopa to bym zasadziła jak talalala

      Usuń
  3. Mnie taka sytuacja chyba jeszcze nie spotkała-wszystko przede mną, a może żeby panom miny zrzedły pokażcie im dowody osobiste, zdjęcia dzieci i dodajcie, że kobiety wychowujące dzieci i pracujące mają dużo większe doświadczenie niż panowie w średnim wieku o przerośniętych brzuchach i ego?

    Znowu jako niezalogowana wskoczyłam, trudno :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I lepiej, żeby Cię ominęła, bo niepotrzebną irytację wywołuje. Na mnie, na szczęście, działa ona mobilizująco - spinam dupkę i jadę, szybciej, lepiej i efektywniej, niż zwykle :)

      Usuń
  4. Czegoś nie rozumiem. Jeśli mają być DOSTAWCAMI to ich fochy pogrążają ICH. Bo nie będą tymi dostawcami. A zamiast mówić o dyskryminacji trzeba przejść na merytoryczną stronę rozmowy. Nie znam szczegółów, ale to co napisałem odniosłem wyłącznie do przeczytanego tekstu.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Generalnie to masz rację. Jak zwykle jednak diabeł tkwi w szczegółach. Współpraca z firmą ma się opierać o panów, mają być naszymi dostawcami (a przynajmniej powinni) w jakimś zakresie, a my mamy świadczyć usługi w oparciu o ich "dostawy" - nazywając rzecz najogólniej jak się da (wiadomo - szczegółów nie ujawniam). Jest jednak coś, co się nazywa mową ciała - panowie dali bardzo jasny wyraz całą swoją postawą, co myślą o "dogadywaniu się" z małolatami. Ich maile są na granicy "niegrzeczności". Kwestionują moje, nasze kompetencje. Niestety, pracuję w branży nie od wczoraj, na stanowisku również nie od wczoraj, a dobrych kilka lat pozwoliło mi zdobyć na prawdę spore doświadczenie. Panowie reprezentują postawę bardzo roszczeniową. W takiej formie współpraca nie będzie przebiegała gładko. Ale ja się nie dam, bo na twardego zawodnika trafili :)

      Usuń
    2. A nie da się ich zastąpić. Nie jako tych Panów a jako dostawców. Na inną firmę. Może w tej jest taka "kultura" i nawet zmiana rozmówcy niewiele wniesie.
      Pozdrawiam

      Usuń
    3. Walczę o to. Staram się jak mogę przekonać klienta do mojego rozwiązania. Pierwsze kroki już podjęte :) teraz tylko wszystko zależy od tego czy wystarczająco argumentowałam i w sposób jasny przedstawiłam wszystkie korzyści z tego płynące.

      Usuń
  5. bo jesteście za dobre i się przestraszyli... nie wiem czego Ci życzyć, żeby ta umowa doszła do skutku, czy żeby nie doszła... tak czy inaczej życzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki :) chcę, żeby doszła do skutku. Jak nie dojdzie - też dam radę, życie od tego nie zależy, są inni. Natomiast nie znoszę jak mnie ktoś protekcjonalnie traktuje.

      Usuń
  6. Poradzisz sobie, bo jestem przekonana,że to zadziałało na Ciebie jak płachta na byka;)) udowodnisz, że się mylą lekceważąc Was;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A żebyś Misiu wiedziała, że masz rację :))) To jest ten rodzaj irytacji, po którym spinam dupkę i walczę. I nawet jeśli przegram, to wiem, że dałam z siebie wszystko :)

      Usuń
  7. O, tak! Dyskryminacja to jest coś wysoce wkurwiającego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam wrażenie, że w naszym zaściankowym mieście, w pewnych firmach, można się z nią często spotkać.

      Usuń
  8. Oooooo sie mi taka postawa panów nie podobuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też nie. A mojej szefowej to dopiero! Cenzuralnie nie da się tego oddać :)

      Usuń
  9. Ja tam się na tym nie znam. Ale śpię z facetem, co to na negocjacjach i to po obu stronach lady (że tak najogólniej określę) zęby i trzustkę zjadł. Więc z wiedzy, co to mimochodem przechodzi, śmiem twierdzić, że panowie taki sposób sobie obrali na zmiękczanie "przeciwnika". To powoduje, że odwracacie, siłą rzeczy, uwagę od meritum. Nie znaczy wcale, że się panom uda sztuczka, ale próbują być niegrzeczni, lekceważący, udający, że na biznesie zęby zjedli i "panny" to żaden partner, bo się Was trochę obawiają z jednej strony, a z drugiej liczą, że się wkurzycie i szybko zakończycie negocjacje, nawet za cenę jakiejś straty. Żeby już na nich nie patrzeć;-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż tacy sprytni to oni nie są - gwarantuję :) wczoraj późnym wieczorem odmówili pisemnie jakiejkolwiek współpracy. I teraz to ja mam asa w rękawie. Już drugiego ;) i teraz następuje diaboliczny śmiech na całe gardło :D

      Usuń
    2. Znaczy są palantami biznesowymi ;-)))

      Usuń
    3. A są :) mam podejrzenie, że nie tylko w biznesie im ten palantyzm dolega ;)

      Usuń
  10. Miałam napisać prawie to samo co Zante, ale widzę, że sytuacja się rozwija tyle, że w drugą stronę :)
    Wiesz co, na wolnym rynku panuje wolna amerykanka.
    Każdy orze jak może. Niektórzy bardziej, inni mniej elegancko.
    Ciekawa jestem, jak Ci pójdzie po wypuszczeniu Twojego asa z rękawa :)
    powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dam znać :) w tym tygodniu ciąg dalszy walk :)

      Usuń