wtorek, 11 września 2012

grunt to dystans do siebie

Scenki domowe. M - mąż, Ż - żona, D - dziecko, płci żeńskiej, czyli młoda. Rzecz się działa w weekend. I proszę się ze mnie nie nabijać - ja mam zdolności i talenty w innych dziedzinach i widocznie są one tak wielkie, że dla pozostałych zabrakło miejsca :P
D: a co to mamo jest matematyka?
Ż: to kochanie nauka o liczbach i jest ci niezbędna, choćby po to, żebyś umiała w sklepie pieniążki liczyć.
D: aha...
M: trzeba też uczyć się historii, geografii, żebyś chociaż ty wiedziała, gdzie co leży (ha,ha, szyderca jeden- pomyślała matka)
Ż: oj tam, oj tam, mamusia geografię troszkę zna, może nie rewelacyjnie, ale coś tam...
M: stolica Belgii?
Ż: ha! Sofia!!!! yyyyy, nie!!!!! to Bułgarii - te na "be" mi się pomyliły!!!
M: widzisz dziecko? nie żebym jakieś państwo środkowo afrykańskie podał.... nie martw się kochanie, nie powtórzymy tego znajomym, żeby nie rozwiewać wątpliwości...

Poniedziałek. Miejsce - biuro. Gadki szmatki o dzieciach, usiłowałam powtórzyć - zrelacjonować powyższą scenkę. K - koleżanka.
Ja: .... i się mnie pyta o stolicę Brukseli, wiesz? A ja mu krzyczę z kuchni, dumna z siebie, że Sofia
K: ???
Ja: Tyyy, czekaj! jak ci źle opowiadam! on pytał o stolicę Belgi!!!

I tu poległam. Rechotałam z siebie do końca dnia niemal. A jak mi się wieczorem przypomniało, to dostałam głupawki. Ja na prawdę jestem kiepska z geografii i historii. Mam pamięć wzrokową i umysł ścisły. Matematyka to dla mnie pryszcz, ale historia była dla mnie zawsze najlepszym środkiem usypiającym. Geografię znam fragmentarycznie - znam te fragmenty map, które zwiedzam. A miasta, rejony - określam na zasadzie "około" - tam, po lewej na środku, na mapie. Pamiętam te rzeczy wzrokowo. Ale pamięciowo - za chiny ludowe :) Tak więc przyznaję się do bycia głupkiem z tych dziedzin. I śmieję się w duchu z siebie.

32 komentarze:

  1. Kurna. Ja mam pamięć wzrokową, mapy znam prawie na pamięć i często robię za nawigację. I jestem geografem:) Ależ mnie powaliłaś, hihihhihi:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehe, ale to jest dziwne, bo mam np. świetną orientację w terenie, zapamiętuję mijane punkty i umiem wrócić "po śladach", zapamiętuję numery telefonów, pamiętam o czym rozmawiałam z kimś nawet rok temu! A kurde historii i geografii (tej drugiej w sensie map i nazw) nie umiałam się nigdy nauczyć. Kiedyś poszłam na kartkówkę z historii, na którą miałam się wyuczyć 5 lekcji. 1 i 2 umiałam dobrze, 3 po łebkach, 4 miałam ściągę, 5 - zero. Trzy dni po kartkówce nie byłam w stanie powtórzyć, z czego ją pisałam. Mój umysł nie kodował i nie archiwizował tej wiedzy. Defekt taki mam :)

      Usuń
    2. Ja też wracam po śladach, nawet po latach :) Historii nie lubiłam. A ponieważ pamięć wzrokowa, to zawsze robiłam sobie kolorowe plansze. Każdą ściągę znałam na pamięć wzrokowo :) Numery telefonów, miejsca, szczegóły - proszę bardzo :) Jestem wzrokowcem - słuchowcem. Z przewagą pierwszego:)
      A to nie defekt, że nie pamiętasz - mózg wyrzuca niepotrzebne rzeczy :)

      Usuń
    3. dziękuję, że mnie tak pocieszasz, bo mąż ze mnie szydzi :P historia to jego konik. Ja historię znam z książek, z trylogia dość mocno pomogła :)

      Usuń
    4. Mężowie tacy są. Ale przypomnij mu coś, albo wytknij , to dopiero trauma!

      Jestem w dodatku dziwolągiem: najlepiej się czuję jak mogę coś wyliczyć i podać wynik, krótko i na temat. Nie lubiłam pisać rozprawek, bo mierził mnie wstęp-rozwinięcie-zakończenie. Ale jestem geografem, czyli właściwie liznęłam wszystkich dziedzin: biogeografia, geologia, paleontologia, geografia polityczna, ekonomiczna, rolnictwa, statystyka, kartografia, meteorologia, hydrologia i inne..humanistyczno - ściśle. Szkoda, że ten przedmiot jest tak spychany na margines..

      Usuń
  2. siedzę i kwiczę;)))Witaj w klubie Tygrysie;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miśka, żebyś wiedziała, jaką miałam wieczorem głupawkę, jak sobie to przypomniałam... aż mi łzy ciurkiem leciały :)

      Usuń
  3. Oj tam, oj tam... Nie od dziś wiadomo, że kobiety to tak ogólnie z geografii nie są mocne. Szczególnie w wyznaczaniu położenia względem mapy i inne takie tam pierdołki :))) Więc się nie przejmuj! Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem z tych, co mapę odwracają, jeśli podróżują "w dół" mapy :)))) Jakoś wygodniej mi wtedy, do góry nogami czytać umiem, ale skręcać w prawo, gdy na mapie wygląda "w lewo".. z tym mam problem

      Usuń
    2. A to ciekawe. Pewnie bym się nie połapała :)

      Usuń
  4. w liceum chodziłam na kółko geograficzne (!) i znałam stolice WSZYSTKICH państw na wyrywki... od tamtej pory "trochę" minęło i wiedza, w większości, uleciała... nawet wczoraj szefowa rzuciła hasło: co jest stolicą Szwajcarii? ona obstawiała Zurich, ja Genewę a okazało się, że Szwajcaria nie ma de facto stolicy, taką funkcję pełni Berno jako siedziba rządu :) .... z określaniem kierunku, wskazywaniem drogi i takimi tam u mnie masakra :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja umiałam każdą całkę, każdego limesa policzyć, ale żeby mnie historii nauczyć? takie rzeczy nie śniły się nawet filozofom

      Usuń
    2. Całki i lmesy w małym palcu :)były, teraz bym się mocno musiała zastanawiać...

      Usuń
    3. A ja potrafię sobie przypomnieć pewne rzeczy....

      Usuń
    4. ja muszę sobie przypominać matmę (zawsze dobra byłam) bo Młoda potrzebuje wsparcia :) ona humanistka, Młody umysł ścisły ...

      Usuń
    5. Zachowałam swoje zeszyty z liceum - tam miałam wszystko wyraźnie opisane, wzory, sposoby rozwiązań - istna skarbnica wiedzy, mam nadzieję, że moi rodzice się nie pozbyli tych kilku sztuk zalegających zeszycików (drobne a4)

      Usuń
  5. A ja byłem, jestem i umrę totalnym ignorantem jeśli chodzi o chemię...Sorry ale ciągle nie kumam o co chodzi w tych wszystkich wzorach itp.

    Aha z chemii znam C2H5OH;-)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też nie kochałam jej jakoś aż po grób... Skupiłam się na matmie. No i polski, bo mnie nauczycielka nie lubiła, więc musiałam być przygotowana ZAWSZE i to perfekt, bo inaczej krucho ze mną było.

      Usuń
    2. Taki wzór to ja też znam, hahaha :P

      Usuń
  6. A ja mam nierowinięty zmysł orientacji, co nie ma co prawda wiele wspólnego z geografią, ale w związku z tym, dla mnie wszystko jest tam dalej, trochę tam, jakoś tam.
    Towarzyszy temu zawsze szeroki gest ręką obejmujący wszystkie strony świata, co by wykluczyć ewentualną pomyłkę kierunku ;-)
    Ale stlica Brukseli mię zatchnęła!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że mogłam humor poprawić. Wykazałam się bystrością godną wody w tzw. klozecie :)))

      Usuń
  7. Uśpiony debil historyczny się kłania, do usług! :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chciałabym, chciaaaała, chciałabym, chciała... :P

      Usuń
    2. Dałabym, daaaaaałaaaa.....

      Usuń
  8. Też jestem wzrokowcem, stąd mapa i geografia nie stwarzały mi problemów.
    Coś ściamniasz z tym, że jako wzrokowiec masz problem z geografią. :P
    Uczyć się nie chciało!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co innego mapa i lokalizacja na mapie, a co innego spamiętanie innych rzeczy.

      Usuń
  9. Nie przejmuj się. Pamiętam jak dawno temu pewien redaktor (chyba Weiss) pytał ludzi, gdzie można kupić globus Krakowa.Zdziwiłabyś się jakie padały odpowiedzi. A głupawka jest super, Serdeczności Tygrysku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahaha, posłuchałam kiedyś, jak się reporter gazety pytał, co jest stolicą podkarpackiego i gdzie leży Rzeszów. Otóż leży w małopolskim, lubelskim, czasami w podkarpackim. Raz zawędrował nawet do śląskiego :) Ja przynajmniej polską geografię znam, więc może jeszcze będą ze mnie ludzie na starość?

      Usuń
  10. :)) nie jesteś osamotniona w tej swojej niewiedzy :))) a zgubić jestem się w stanie wszędzie :))). A już do historii przeszło, kiedy dwa razy (jadąc do Krakowa i z niego wracając) ktoś ukradł mi autostradę....

    OdpowiedzUsuń