środa, 9 kwietnia 2014

codzienność

Ostatnio rzadko piszę, bardzo rzadko. Troszkę się zadziało u mnie i mam latane.
Po pierwsze - odeszła z pracy moja koleżanka, a ja dostałam "w spadku" jej teren, klientów i możliwości. Bardzo ładne możliwości, bo sporo rzeczy było nie ruszone i nie tknięte, tak zwane tereny dziewicze, nieskalane. Nastawiło mnie to pozytywnie, dało "kopa" i zaczęło mi się bardziej chcieć. Pracy mam więcej, ale przynajmniej nie robię już "na sztukę", ale na serio. Mam więcej do spamiętania i ogarnięcia, co sprawia, że czas mi szybciej płynie i wychodzę częściej zmęczona z biura. Ale nie narzekam - to akurat mi się podoba. Jestem pozytywnie nastawiona. Awansowałam również, przynajmniej na papierze... Przynajmniej, jak będę chciała zmienić pracę, to będzie to lepiej wyglądało w CV. Ten awans to był taki "papierowy", żebym nie prosiła o podwyżkę. Ale spoko, na razie mnie to nie boli :)

Mieliśmy i mamy ostatnio trochę biegania - basen córki, zmiana przedszkola z prywatnego na publiczne (kwestie finansowe zaczęły grać rolę), moje zajęcia fitness, do tego przyplątało się choróbsko i jakoś się odczepić dziadostwo nie chce.

Także to wszystko na raz złożyło się na fakt, że mam urwidupizm i chroniczny niedoczas. Pierwsze mnie cieszy, a przynajmniej jest mi z tym nieźle, bo jakby ruchliwa jestem i lekko nadpobudliwa, to drugie jednak już mniej, bo chwilami nie wyrabiam. Przychodzi weekend i... zamiast usiąść na tyłku zaczynam się realizować w kuchni, żeby mieć, co do garnuszka włożyć w tygodniu, bo wtedy już nie mam czasu gotować. I tak spędzam 2 dni robiąc zapasy, część mrożę, część zostawiam. W ten sposób do czwartku zwykle mam co jeść, a piątek jest dniem pt. "na-winie" (co się nawinie) - naleśniki/spaghetti / pizza.

17 komentarzy:

  1. to mi czasami brakuje takiego prawdziwego zapieprzu...
    wiesz jak to jest - biuro w domu, mąż szefem.... luzik ;)
    i fajnie, że żyjesz ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No żyję, żyję, chociaż dzisiaj to dziwnie brzmi w moich ustach, gdyż niemal straciłam głos ;)

      Usuń
  2. Dobrze, że masz pozytywne nastawienie, to połowa sukcesu. Gratuluję awansu, nawet, jeśli tylko na papierze i życzę zdrowia. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Troszkę mi go zabrakło w tym miesiącu :( i wkurza mnie to strasznie! Rower czeka, pogoda wzywa, a ja siedzę na tyłku :(

      Usuń
  3. Kitujesz!
    Masz czas, żeby do mnie dzwonić :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Więcej tego błędu nie popełnię :P

      Usuń
  4. O! jakbym czytała opis siebie 10 lat temu. Miło w sumie wspominam tamten czas pod tym względem, także dlatego, że w związku z ilością pracy wzrastały cyferki na koncie, a to dawało niesamowitego kopa, żeby lepiej się organizować i mieć na wszystko czas. Powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie jeszcze cyferek nie przybywa... liczę właśnie, że się to zmieni w niedługim czasie i zacznę nareszcie czerpać jakieś korzyści z faktu zasuwania jak dziki osioł :)

      Usuń
  5. Czasem się cieszę, że Młoda jest na studiach bo 'na-winie' jadam codziennie. Ted jada w pracy. Jak ma wolne w tygodniu gotuje cokolwiek i... jest bossssko ;DDD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio staram się właśnie gotować rozmaicie, żeby jeść więcej rzeczy zdrowych. Raz są pierogi, raz jakiś gulasz z kaszą, zupki-srupki. Generalnie obiady 2-daniowe. Głównie ze względu na dzieciaki, ale my też staramy się nie jeść byle czego... ale jak widać, wcale mi nie wyszło to jeszcze na zdrowie :( Lekarka podejrzewa, że zaczątkiem ostatnich infekcji może być alergia, która drażni... drażni i podrażniła.

      Usuń
  6. Zdrówka! No i żeby , oprócz satysfakcji, pieniądze przyszły!:))
    Wakacje trza planować! Buźka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niech przyjdą, bo są dość potrzebne :)

      Usuń
  7. Ty masz "urwidupizm" a ja mam "tumiwisizm"... :))))
    "na-winie" mam codziennie oprócz weekendów ...
    trzymaj się ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm, nie wiem, która opcja lepsza... ale wiesz, czasami tumiwisizm też jest potrzebny dla uspokojenia i relaksu :)))

      Usuń
  8. Widzę,że wiosna to nie tylko pora zmian w przyrodzie, ale również w życiu. U mnie również mnóstwo pracy i wyzwań. Też enegria pozytywną tryskam. Jestem na tak! Życzę awansu również finasowego. Coś czuję,że będzie wkrótce! serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie na podwyżkę nie ma szans, ale może się wreszcie coś polepszy, bo póki co w finansowym dołku jestem.

      Usuń
  9. Jesteś superowo zorganizowana. Do tego masz full energii. Zazdraszczam.

    OdpowiedzUsuń