poniedziałek, 12 listopada 2012

zwierzenia


1. co cenisz u innych?
 - szczerość i uczciwość, nawet jeśli są czasami bolesne.
2. czego nie lubisz w sobie?
 - fizycznie - nosa, kartofel mi taki przypadł w udziale, z cech - czasami mam słomiany zapał, ale to leczę. jest ze mnie również czasami kawał cholery i zołza :P szczególnie w "te" dni...
3. jaki jest Twój ulubiony film?
 - hmmmm, nie mam jednego, jednak odczuwam wielki sentyment wobec "To właśnie miłość"
4. czego się boisz?
 - dwóch rzeczy - ciężkiej choroby lub śmierci dzieci oraz bycia zniedołężniałą i zależną od łaski innych na starość. pierwszego chyba nie umiałabym przeżyć. aż mnie dreszcz przechodzi, jak to piszę.
5. co zrobiłabyś/ zrobiłbyś z główną wygraną w lotto?
 - zbudowałabym dom (praktyczna część mnie) i podróżowała za resztę, bo kocham zwiedzać i poznawać  :)
6. czy lubisz gotować?
 - jak mi nikt za przeproszeniem "dupy" nie zawraca i nie przeszkadza - lubię :) ale nie szaleję w kuchni, jak np. Ewa ;)
7. czy posiadasz jakieś zwierzę? jeśli tak – jakie, jeśli nie – jakie chciałabyś/ chciałbyś mieć?
 - tak, posiadam, cztery zwierzęta: męża i dwoje dzieci oraz kota (wszyscy mi to powtarzają - masz kota, ty to masz kota..., itp.). Kiedyś moim marzeniem był dog niemiecki, teraz piesek w ogródku, najlepiej beżowy labrador, bo to rasa dla dzieci (znowu tam bardziej praktyczna strona osobowości)
8. czy lubisz swoją pracę?
 - w sumie tak, poza nielicznymi momentami, gdy odnoszę wrażenie, że komuś licencja na myślenie wygasła... oraz gdy mi się spóźniają z premią (to takie coś, co raz na kilka lat mi się dostaje, chociaż powinno zdecydowanie częściej)
9. jeśli miałabyś/miałbyś wybrać się w daleka podróż to statkiem czy samolotem?
 - nie wiem, samolotem leciałam 2 razy. Za pierwszy razem był to "antek" obejrzałam wtedy z bliska śniadanie, drugi raz do Tunezji - bałam się powtórki z Antka... ale przeżyłam :) statkiem pływałam tylko po jeziorze i mi się podobało
10. jak lubisz spędzać urlop, czynnie czy biernie?
 - tak i tak - najlepsze jest połączenie jednego i drugiego, np. leżenie na plaży z przerwami na zwiedzanie i pływanie :D.
11. czy jesteś tak po prostu szczęśliwa / szczęśliwy?
 - chyba tak....

oraz od Zante:
1) Nadejdzie taki dzień, że …
że się wyśpię w sobotę - serio, jeszcze w to wierzę, po kilku latach wstawania o świcie świątek, piątek czy niedziela. 

2) Gdyby z nieba spadło mi 3000 zł…
gdyby spadło, to pewnie wykorzystałabym je nierozsądnie i... pojechała z Młodą do Disneylandu :) bo nie tylko dzieci mają licencję na zabawę, chociaż w moim przypadku byłaby nieco ograniczona ta zabawa (żadne kręciołki!)
 
3) Najcenniejszą moją pamiątką jest…
nie jestem zbieraczem, chociaż pamiątek mam sporo i każda jest dla mnie równie cenna, bo wiąże się z czym istotnym - wydarzeniem, które zapamiętała do dzisiaj, a ona mi je dodatkowo przypomina, to może być muszla, pocztówka, zdjęcie, serwetka z numerem telefonu... wartość i wielkość nie mają znaczenia, liczą się emocje, które niesie pamiątka
 
4) Są filmy, których się nie zapomina. Dla mnie to…
powtórzę się - "to właśnie miłość", gdyż ponieważ napawa mnie optymizmem i daje pozytywnego kopa oraz wzrusza :) z poważniejszych - "pianista" i "lista schindlera" - za treść, "władca pierścieni" - za efekty i wywarte wrażenie. Jeszcze kilka by się znalazło. Aaaa, "niekończąca się opowieść" - pierwszy film, jaki oglądałam w kinie :D Tego kina już nie ma - Apollo!
 
5) Taki niby drobiazg, a mnie cieszy. Dla mnie to…
pierwszy raz w moim życiu zakwitnie mi "grudzień", a obcięte miesiąc temu storczyki odrastają! normalnie cieszę się jak goopia  - lubię takie drobiazgi, lubię dostać z zaskoczenia kartkę na urodziny, lubię, jak mnie ktoś docenia, za byle co nawet, lubię Wasze komentarze - cieszę się każdą najmniejszą przyjemnością

6) Pieniądze szczęścia nie dają, ale…
zakupy owszem ;P a tak serio - może i nie dają, jednak pomagają je osiągnąć, bo co by nie mówić, w dzisiejszym materialnym świecie, dobrze jest mieć kasę, bo to dużo ułatwia.

7) Rozśmiesza mnie do łez…
sama ja siebie rozśmieszam, np. jak dzisiaj kucając chciałam wstać, tylko nogi mi się zaplątały i tyłek grzmotnął o posadzkę, dobrze, że do ziemi blisko było :) rozśmiesza mnie obecnie syn - skubany ma takie odzywki chwilami, że ręce opadają.

8) Przyjaciel to…
ktoś bardzo wyjątkowy, ktoś, kto rozumie, że jak mówisz "spadaj, chcę zostać sama", to mam na myśli "jest mi źle, zostań ze mną" oraz ktoś, kogo cenisz za to, że ci powie w twarz, że pieprzysz i nie masz racji/ robisz błąd, a ty mu za to podziękujesz, bo wiesz, że ma rację i mówi szczerze

9) Jest posiłek i bywa uczta. Dla mnie to…
hmmmm, trudne pytanie... "posiłkiem" można się cieszyć na co dzień, a do osiągnięcia "uczty" dążyć. uczty się docenia znacznie bardziej od posiłków :)

10) Otacza nas mnóstwo sprzętów i gadżetów. Nie wyobrażam sobie życia bez…
komputera i telefonu - niestety, uległam pewnym nowinkom :)
 
11) Jutro będzie nowy dzień i niech mi przyniesie…
niech po prostu przyjdzie :) i niech nie będzie gorszy, od tych, co minęły :) to mi wystarczy

28 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Ale że co? Znowu masz głupawkę? ;P

      Usuń
    2. Już nie pamiętam co to było. Ale głupawkę mam permanentną, więc możliwe :D

      Usuń
  2. Dzięki bardzo za dokończenie zdań. Ileż w Tobie pogody ducha i naturalności, którą tak sobie cenię w ludziach!
    P.S.
    Jak kino, którego nie ma nazywało się Apollo to musiałaś być pierwszy raz w kinie w Poznaniu. Czy tak?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie :) w poznaniu byłam raz w życiu na szkoleniu. Tyle. Tych rejonów Polski nie znam wcale :)

      Usuń
    2. No popatrz! Znaczy Apollo ma pecha nie tylko w Poznaniu ;-)))))

      Usuń
    3. O! Kochana! Pojechałaś po bandzie! Kino Apollo w Poznaniu działa i ma się dobrze! Nie ma Kina Wilda i Bałtyku.
      Kinoteatr, jest, działa. http://kinoapollo.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=149&Itemid=430

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Czekajcie a będzie wam dane ;)

      Usuń
    2. Już prawie-prawie. Tyle spowiedzi na raz, nie wiem, co jeszcze mogę napisać :)

      Usuń
  4. Ja tam nie zauważyłam żadnego kartofla na Twej twarzy ;-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dokładnie patrzylas ;) a i zdjęcie z daleka zrobione.

      Usuń
    2. Taaaaaaa ...jasne, jasne;-) Ja tam widziałam dokładnie, w końcu okulary mam nie tylko dla ozdoby i wiem swoje, żadnego kartofla NIE MA! Poza tym Laska (jak mawiało małolactwo młodzieżowe), że hoho! A nawet chochocho jak ktoś chce ;-)

      Usuń
    3. oj jest, taki nieduży, ale niezgrabny jest i zdjęcia z profilu są zakazane ;) ale odwracam uwagę nogami :)))

      Usuń
  5. No proszę, kolejna porcja informacji o Tobie. Przeczytana, zarejestrowana, zapamiętana :) Podziękował :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety - masz pecha, zostałam zobligowania do zwierzeń...

      Usuń
  6. z tymi zwierzętami to mam podobnie, dzieci i teściowa, he he... z labradorem to się zastanów, to są strasznie "szalone" psy, nigdy nie dorastają w sensie, nie mądrzeją :) a tego kartofla to gdzie masz? bo jakoś nie mogę się dopatrzeć :)))) buźka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na nosie Frytko, na nosie, nie czytasz ze zrozumieniem :P I właśnie dlatego chcę labradora :)

      Usuń
    2. A Ty nie wiesz, że kartofle to się trzyma w miejscu przeznaczonym na żywność? I ja proszę o zdjęcie z kartoflem na nosie. U-DO-WO-DNIJ!

      Usuń
    3. Czy Ty myślisz, że ja te wszystkie nie twarzowe zdjęcia trzymam na pamiątkę? Chyba sobie żartujesz! :P shift+delete i znika gdzieś w przestrzeni :D

      Usuń
  7. Podoba mi się wygaśnięcie licencji na myślenie ;o)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mnie się podoba mniej, jak mam z nim/ nią do czynienia z bliska ;) objawy wygaśnięcia są czasami nie do przewidzenia :) oraz wywołują opadnięcie rąk, nóg, cycków - w zależności od tego, ile czasu minęło od wygaśnięcia.

      Usuń
    2. Nie, no określenie mi się podoba, opadanie tych tam... już mniej ;o)

      Usuń
  8. kartofel :)))))))))) ja też mam do zmiany :))))))))))
    a w kuchni nie szaleję, najwyżej... eksperymentuję, a raczej życie ze mną :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie nadążam Ci odpisywać, szalejesz! A w kuchni, kochana, rządzisz! Takie frykasy! A co do nosa - kartofel czy nie, ale go nie zmienię - bałabym się :)

      Usuń
    2. też nie zmienię, przyzwyczaiłam się do niego :))

      Usuń
    3. nadrabiałam zaległości w czytaniu, bo coś ostatnio z czasem u mnie krucho :)))

      Usuń