poniedziałek, 19 listopada 2012

dla Frau - czego o mnie nie wiecie

Uwaga - od kilku postów jest nieco monotematycznie, ale to z powodu nagrody i wyróżnienia oraz Frau Be, która z miłości swej wobec mojej osoby, chciała się czegoś więcej o mnie dowiedzieć i tak błagała, tak prosiła, listy słała, że uległam, gdyż takiemu natłokowi próśb oprzeć się nie mogłam, a poza tym mam dobre serduszko ;P

10 rzeczy, których o mnie nie wiecie, a na pewno chcielibyście (tylko wstydzicie się zapytać):

1. Nie korzystam z huśtawek, karuzeli, ani innych rzeczy z tego gatunku. Raz, jeden "wujek" nie uwierzył moim ostrzeżeniom i zakręcił mnie w polce 3 razy, podczas obrotu nr 4 poleciałam na ścianę i pomyliłam horyzont z wertykalem.

2. Całe życie mieszkam w jednym mieście. Tak wyszło. Nawet na studnia nie wyjechałam, bo nie chciałam zostawiać miasta i chłopaka :).

3. Wpadłam z moim jeszcze-nie-mężem. Tuż przed ślubem. Tuż tuż, 3 miesiące. Jak nam to wyszło... teoretycznie wiem, w praktyce nikt mi nie wierzy. A potem jeszcze raz :) Serio - da się! Ale oboje było planowane, tylko każde jakieś kilka miesięcy później ;)

4. Lubię czytać, chociaż ostatnio czasowość mnie zawodzi. Ku rozrywce oraz z nudów (wakacyjne chorowanie) przeczytałam trylogię. Kolejno, każdą część. Ryczałam czytając kazanie na pogrzebie Wołodyjowskiego, śmiałam się w głos czytając dialogi Rzędziana. Uwielbiam również Nad Niemnem. Serial na jej podstawie oglądałam fafnaście razy i mogłabym jeszcze raz. Podobnież serial Pan Wołodyjowski :)

5. Umiem kłamać. W poważnych sprawach, jeśli na prawdę sytuacja tego wymaga, powieka mi nie drgnie. W błahostkach - walę prawdę, bo inaczej nie umiem. Normalnie w sposób niekontrolowany ucieka mi ona z ust. Ja nad tym nie panuję.

6. Umiem szyć, robić na drutach i trochę na szydełku. Ha! Swojemu chłopakowi zrobiłam kiedyś sweter. Niedługo potem nastąpił koniec naszego związku. Mężowi na wszelki wypadek wydziergałam tylko szalik ;P

7. Mąż nie wie, co piszę na blogu. Wie, że go mam, ale prosiłam go, aby go nie szukał i - mam nadzieję, że ten stan nadal trwa. Oraz, że się nie zmieni. Wolę tak. Krępowałabym się, gdyby go czytał.

8. Jestem naiwna niczym dziecko. Serio. Wykazuję objawy zdrowego rozsądku, realizmu, itp., ale są to szczątkowe ilości. Na co dzień wierzę ludziom i w ludzi. Naiwna jestem strasznie!!! Zawsze uważam, że każdy ma uczciwe zamiary, szczere chęci, a złe rzeczy to na pewno wynik przypadku ;P

9. Byłam blondynką, jakiś czas, ale nie kontynuowałam tego eksperymentu, gdyż miałam wrażenie, że mi się kolor włosów do wnętrza głowy czasami przenosi ;)

10. Ha! Tego o mnie na pewno nie wiecie! Cóż, może pora się przyznać - mam 33 lata, ale wyglądam deczko młodziej :) i niedługo mam urodziny :) Kolejny raz będę obchodzić 25-tą rocznicę urodzin ;)

30 komentarzy:

  1. Czyżby rocznik 79, tak jak i ja?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niby tak, ale ja się zatrzymalam na wieku 25 i dalej nie idę ;)

      Usuń
  2. 25 urodziny są fajne. Ja chyba baaardziej kolejne obszedłem w tym roku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam oj tam. Masz tyle lat na ile się czujesz

      Usuń
    2. Między 18 a 20. Nie więcej...

      Usuń
    3. To nie wiem czy nie jesteś za młody dla mnie ;P wolę dojrzałych. Fizycznie i psychicznie : D chociaż zdarzają się wyjątki nawet wśród takich mlodych ;)

      Usuń
  3. gdyby o robienia swetrów drugiej połówce kończyły się związki, już dawno byłabym rozwiedziona... i to kilka razy ha ha ha... to już Ci składać te życzenia czy ogłosisz konkretną datę? miłego dnia ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie będę nic ogłaszać :) to będzie moja tajemnica. A poza tym jeszcze parę dni zostało

      Usuń
  4. No i ciekawe, kto Ci w te brednie uwierzy!!! Znaczy, w to, że Frau Be kogokolwiek o cokolwiek błagała :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No jak to kto? Wszyscy! Przecież ja nie kłamie! Nigdy w życiu!

      Usuń
  5. Pod czwórką i ósemką się podpisuję;))
    Takie zabawy są ciekawe;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie zabawa. To był przymus ;P ona powiedziała że mnie dopadnie jeśli tego co wyżej nie napiszę

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. Niemloda już ta mlodzieniaszka

      Usuń
    2. No proszę Cię! Twoje 33 przy moich jeszcze przez chwilę 39 to pryszcz! :>

      Usuń
    3. oj tam oj tam - czepiasz się ;P a granica "młodości" przesuwa się w miarę przybierania latek :)

      Usuń
  7. Naprawdę uważasz, że ktokolwiek Ci uwierzy w te moje błagania? :):):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak ;) tak i jeszcze raz tak :) ze mnie uczciwość aż bije po oczach :D

      Usuń
  8. A swoją drogą... Kto by pomyślał, że jesteś aż tyle starsza ode mnie???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jak mówię, że "stara dupa" ze mnie, to nikt mi nie wierzy ;P przynajmniej jedna szczera do bólu :)

      Usuń
  9. Fajna babka z Ciebie. Bardzo.
    Ja bym jednak uważała z przekonaniem,że mąż bloga nie czyta. Też żyłam w przekonaniu o anonimowości,aż "nadepnęłam" na odcisk synowi. Wówczas okazało się, że On trafił przypadkowo i w tym momencie,ale córka i mąż czytali od dawna. Córka nie wytrzymała presji i się przyznała, mąż siłą rzeczy także. Wszyscy mieli żal.... za szczerość mą w przestrzeni publicznej, mimo, że byli nie do zidentyfikowania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dziękuję Ci bardzo :) co do męża - poprosiłam go o pozostawienie bloga w spokoju. Chociaż mogłabym mu nie ufać, bo powody mi dawał kiedyś, to jednak ufam, że słowa dotrzymuje i nie chcę go sprawdzać. Historii przeglądania w kompie tak czy inaczej nie mamy. Musiałby adres dostać ode mnie. Blog jest moim prywatnym miejscem do wylewania żali, radości, smutków, opowiadania o codzienności. Źle bym się czuła, gdyby ktoś z mojego bliskiego otoczenia go czytał. Nie czułabym się swobodnie.

      Usuń
    2. Mój czyta moja Sis. Namawiam ją, żeby pisała, bo jajcara niezła jest, ale na razie nie chce :)))))
      I boję się czasem, że ktoś trafi na mój blog przypadkiem i będzie zonk, chociaż, tam prawda, to jednak czasem zjadliwa.
      Trzymam kciuki za zaufanie.

      Usuń
    3. A mojego nie daję nawet koleżankom. Nie chcę. W końcu o nich też czasami wspominam. Chociaż rzadko. O innych to ja muszę myśleć codziennie - tu jest moje miejsce, i w tym miejscu to ja gram pierwsze skrzypce, nieskromnie mówiąc :D to ja, narcyz się nazywam..... hehehe

      Usuń
  10. Hej, hej, tęskniłam za Tobą! Wróciłam do życia! Wopadam do Ciebie i mi jeszcze bardziej wesoło, Tygrysie!;-)
    Też potrafię kłamać, czego mój naduczciwy partner życiowy nie znosi. Ale jego nie oszukuję, jakby co, ale nawet małe kłamstewka konieczne w danym momencie, go rażą! Biedny! ;-)
    I wyszło szydło z worka, że jesteś Dziecko ode mnie 5 lat młodzsza ;-)
    Za robienie na drutach to szacun wielki, ja jestem manualny ułom, rzec można ;-)
    Wybaczam Ci aluzje w kwestii blondu, Dziecko ;-))
    Ty też się teraz do Stolycy wybierasz, kiedy mnie tam nie ma, jak Frau Be? Zabiję obie! Czuję taaaki niedosyt po naszym 5 minutowym spotkaniu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nareszcie!!!! Zaszyłaś się gdzieś i ani widu ani słychu!
      I tam zaraz dziecko...ja dojrzała i doświadczona kobieta już jestem, po 3-4 lata za każde dziecko na plus dla mnie ;P Do stolycy na razie - przynajmniej, nie jadę. Grudzień to dla mnie miesiąc dość rozrywkowy, jeżdżę odwiedzać klientów. Więc pewnie w grudniu już się nie ruszę do Ciebie. Może w styczniu - akurat się pozbierasz i będziesz w formie :)

      Usuń
  11. Małolat z Ciebie :)))
    Mojego bloga prócz Adama nie czyta nikt więcej, w końcu nie mam przed nim nic do ukrycia ;)))) Za to przed znajomymi, to i owszem, zwłaszcza przed szefem :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaaak, szef mógłby się czasami, ale tylko czasami, poczuć deczko urażony ;) Istnieje również możliwość, ze on by w ogóle nie zaskoczył, że to o nim, bo on "taki" przecież nie jest :)

      Usuń
  12. To Ty też listopadowa??? :)

    OdpowiedzUsuń