środa, 24 października 2012

żyję, tylko czasu mam mało

Nie siedzę już na kanapie, po prostu biegam. W zeszły czwartek za namową niektórych pobiegłam do lekarza, z pytaniem na ustach, czemu głowa mnie boli i szyja nie chce się ruszać i też boli. Wróciłam z antybiotykiem i ketonalem. Pomogło, w sobotę już się ruszała i nie bolała. Sobotę spędziłam na gotowaniu, bo wieczorem miały wpaść koleżanki z pracy na jedzonko. Trzeba było stanąć na wysokości zadania i zaserwować obiecaną lasagne. Do dania głównego przygotowałam mega słodki, ale pyszny deser oraz upiekłam rogaliki, półkruche półdrożdżowe :) Lasagne muszę nieskromnie przyznać, wyszła mi jak nigdy, i piękna, i pyszna, i nawet współpracowała przy nakładaniu na talerze (znaczy nie rozjechała się i nie rozsypała). Potem deserek, czyli banany w czekoladzie na biszkoptach pod kołderką z bitej śmietany (ha! jak pięknie i poetycko opisałam, co podałam) - też bomba (nie tylko kaloryczna). I winko (tu byłam nieco poszkodowana...). I wszystkie cierpiałyśmy na lekką przejedzeniozę (cytat z ostatniej ulubionej bajki młodego). W niedzielę więc nie robiłam NIC. Obiad zaserwowała moja mama (dowiozła razem z oddanym w sobotę dzieckiem), wystarczyło podgrzać. Nawet zmywaliśmy po sobocie na raty. Niedziela była dla nas. Dzieci bawiły się i kaszlały we własnym towarzystwie. Bo kaszel i katar to u nas od pewnego czasu pełnoetatowy pasażer na gapę, w wersji przechodniej. Przechodzi z jednego na drugiego. Jak się wreszcie rodzice podleczyli, to dzieci wzięły obowiązek na siebie - zaopiekowania się tym "biedactwem" - coś na kształt "przygarnij kropka". W poniedziałek - ruch w robocie od rana. Widać nie tylko ja odpoczęłam w weekend, klienci również i ruszyli na nas pełną parą. I tak to trwa, nadal. Po pracy - laryngolog. Raz, że młoda musiała sprawdzić migdały, dwa - mamusia zatoki. Młoda okej, pan doktor kazał się odstosunkować od jej migdałów, bo są okej (alergolog kazała sprawdzić). Zatoki - nie bardzo może coś poradzić. Mam skończyć antybiotyk i spróbować kuracji wzmacniającej. Zapisał mi jakiś specyfik za 100 zł (!), który działa jak swoista szczepionka. I mam to zacząć zażywać za 2 tygodnie (chociaż tyle, że po wypłacie). Pomyślę, ale raczej spróbuję. No i prykaz - unikać klimy jak ognia, suche powietrze nawilżać, wzmacniać się, dużo owoców, warzyw, mięska, ograniczyć nabiał i unikać słodyczy (he,he, akurat!). I herbata - z nią nie przesadzać, bo wysusza śluzówkę. A ja lubię herbatę. Bardzo. Earl grey, zielona z opuncją - moje ulubione. Wtorek - dzień pod znakiem - machnę sobie obiad i będę miała na 2-3 dni, apotem luuuuuz. No i machnęłam. Mężowskiemu kotlety, a sobie faszerowaną cukinię. Nie powiem jak bardzo się najadłam... Znowu miałam przejedzeniozę. Spalę we czwartek na fitnesie (podejście nr 2, bo nr 1 nie wypaliło). A dzisiaj jest środa. Pracować mi się nie chce, ale klientów to nie obchodzi. Piszę tego posta na raty, mniej więcej od 7.30, w tzw. międzyczasie. Powinnam zdążyć go skończyć i opublikować przed końcem dnia.

16 komentarzy:

  1. Przyznam się, że napracowałam się strasznie od samego czytania i uznałam w ramach solidarności chyba, że też jestem bardzo zajęta;-) Zdziwiłam się dopiero, gdy okazało się, że to prawda.
    Zdrówka nieustająco życzę i sorrry bardzo, ale rozbawił mnie Twój dzisiejszy post, zwłaszcza akcja "przygarnij kropka" ;-))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bo ten "kropek", to nam się plącze po domu od, nie przymierzając, połowy września. Jak jednemu przejdzie, to drugie zaczyna. I tak w kółko. A jakaś zalatana jestem od paru dni. Wieczorem wolę poczytać książkę, albo obejrzeć "Kości" i iść wcześniej spać. Regeneracji mi było trzeba :)

      Usuń
  2. Ja nie mogę czytać takich jedzeniowych postów, bo włącza mi się opcja łakomczucha i jestem głodna ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale jaki on jedzeniowy? Przecież nie zamieściłam przepisu na tą pyszną lasagne, w której makaron był taki jak powinien, delikatny aldente, że sosik wyszedł mi boski, że deser był palce lizać, a rogaliki w sam raz, że nam to wszystko dobrze szło i niesamowicie smakowało... On jest o tym, jaka byłam zajęta :) nie rozpisywałam się również o tej dobrej cukinii, co ją sobie wczoraj upiekłam i pożarłam. Ze smakiem.

      Usuń
  3. Nie dobijaj mnie tą lasagne, bo normalnie charakter mi łamiesz i silne postanowienie" żryj połowę" traci na znaczeniu. Głodna się zrobiłam. I u mnie wieki temu dzieci bawiły się w "przygarnij kropka". Przypomniałaś mi to fajne określenie.Zdrówka dla całej Rodzinki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehe, przepraszam za opis jedzenia :) Sądziłam, że u nas era kropka już minęła. Kropek panoszył się u nas po domu 2 lata temu, a teraz usiłuje wrócić, na szczęście nie jest taki intensywny jak dawniej. Teraz na zwykły kaszel macham ręką, po tym, co mi dzieci zaserwowały 2 lata temu :)

      Usuń
  4. "Po prostu biegam". Mhm. Tak PO PROSTU?! A nie mogłabyś zacząć normalnie chodzić? :) To jakieś skrajności: raz siedzi tydzień na kanapie, raz biega :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. eeee, nie jest tak źle :) kiedyś sobie przypnę krokomierz, tak z ciekawości, żeby sprawdzić ile mam przebiegu na terenie mieszkania, od powrotu z pracy, do pójścia spać :)

      Usuń
  5. też dostałam jakiegoś małpiego rozumu i biegam jak najęta, i czasu mi brakuje... tylko za gotowanie nie mogę się wziąć (chociaż Miśce rosół obiecałam:)) i zróbcie coś z tym kropkiem, nie wiem, do adopcji oddajcie albo co :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staram się i staram, ale on jakiś zadomowił...

      Usuń
  6. Ja nie biegam, wcinam antybiotyk i mam nadzieję ;o)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) jak ta szczepionka mi pomoże, to może Ty jej spróbujesz? W zeszłym roku było lepiej, wcinałam z córką tran, systematycznie i regularnie - było mniej infekcji i więcej spokoju z zatokami :)

      Usuń
  7. Kurka, ledwo się polepszyło i już kuchnia, pichcenie, sto potraw, deserki. Oszalałaś kobieto? A gdzie rekonwalescencja? Tak od razu do boju?
    Jakieś 5 dni odpoczynku i regeneracji.
    Heh...tylko skąd ja to znam...
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak od razu. A dzisiaj zaczynam ćwiczenia - lecę na zajęcia fitness :) ja chyba nie umiem chodzić, wiesz?

      Usuń