piątek, 27 lipca 2012

no to jazda....

Jedziemy z koksem. Jutro zaczynamy od przeniesienia gniazdka na wyższy poziom (obecnie jest na parterze, na kursie kolizyjnym z szafką). Potem pakowanie ciuchów do pudeł i meliska (żeby nie zwariować przy porannym ubieraniu się i grzebaniu za właściwą bluzką). Rozkręcanie szaf i wywożenie. Mycie ścian i malowanie. A dalej na razie wzrokiem nie sięgam, wolę nie, żeby mi włosy nie stawały dęba na samą myśl. Nie znoszę totalnego rozgardiaszu i remontowego zamieszania. Cóż - muszę to przeżyć. No więc - jazda!

p.s. niestety, mogę być obecnie nieco monotematyczna, bo w głowie mi tylko odcienie i marki farb i bez przerwy usiłuję sobie w wyobraźni ułożyć nowy układ pokoju, a mąż wymusza na mnie decyzje typu, czy ta półka będzie wyglądała lepiej z prawej czy z lewej, czy ma mieć 80 cm, czy 40 cm głębokości... ech...jedyna  odpowiedź jaką mogę dać, to taka: zrób kochanie tak, żeby było dobrze :)

16 komentarzy:

  1. Oj! Nie zazdroszczę Ci obecnej chwili. Ale potem... ho...ho...ho

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo lubię zmiany, lubię coś czasami przestawić, poprawić, dokupić. Jednak po raz pierwszy diametralnie zmieniam cały pokój, od kolorów, po meble i układ. Na dodatek jest to mały pokój! 10m kw i muszę tam ustawić 2 dzieci. A uczciwie przyznaję - nie mam doświadczenia i przede wszystkim talentu i zdolności do takich rzeczy. Jak patrzę na swoje mieszkanie teraz, wiem, że wiele rzeczy mogłam zrobić lepiej, zastosować inne rozwiązania, lepsze rozwiązania. Ale wiem to TERAZ, kilka lat temu byłam "zielona" :) teraz nieco zmieniłam odcień, ale nadal zahaczam o zielony ;)

      Usuń
  2. To widzę, że Ciebie też czeka remontowa zawierucha! :)
    U mnie najgorsze chyba za mną, większość drogich elementów kupiona, teraz uzupełniam, czekam na efekty, a czekać trzeba, bo mój majster nierychliwy, ale doskonały :)
    pozdrowienia, będę trzymać kciuki!
    iw

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak tak, właśnie ruszamy. Dzisiaj wszystkie przygotowania - miejsce, składanie mebli, szpachlowanie, itp.

      Usuń
  3. Najlepsze rozwiązanie jakie wybralaś :))) zrób kochanie, zeby było dobrze :)))
    Kolory sobie zestaw na kartkach, będzie wiedziała jak je ułożyć. Generalnie nadal obowiazująca zasada... im mniejszy pokój, tym jaśniejsze ściany. A jeśli to pokój dla dzieci... to może pomyśl o ścianie, na której same dzieci mogą sobie coś narysować. Moja Juniorka byla zachwycona. Potem wystarczy zamalować

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolory ścian już są. Łóżek też, bo mam próbki "w garści". Ale to nadal mały skrawek :) Będzie dobrze :)

      Usuń
  4. pomimo całego zamieszania i, nierzadko, nerwów związanych z remontem i tak Ci zazdroszczę... ja w swoim otoczeniu nie zmieniałam NIC od 10 lat... wytrzymałości życzę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja niewiele krócej - 7 lat, a podmalowałam tylko przedpokój, bo ślady na ścianach były nie do zniesienia dla mnie. Reszta też wymaga odnowienia, pomalowania, ale nie wszystko na raz. Nie starczy nam kasiorki i czasu.

      Usuń
  5. Ja jednak nie zazdroszczę, nie lubię remontów i żałuję, że nie da się upiekszyć mieszkania czarami, bez remontu i sprzątania po nim :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To byłoby całkiem niezłe rozwiązanie :)

      Usuń
  6. Będę jak Smerf Maruda. Nie cierpię zmian i remontów.
    Ale pozdrawiam Cię ciepło z mazowieckiego lasu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehehe, a Ty to się wozisz i wozisz :) jak nie morze, to mazury, a teraz lasy...

      Usuń
    2. Bo takie zmiany lubię najbardziej :-)
      Poza tym jakoś ten weekend spędzić trzeba...

      Usuń
    3. Fakt :) I śmiem przypuszczać, że jest Ci lepiej niż mi w chwili obecnej :)

      Usuń
  7. Remont! O zgrozo, współczuje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sam remont pikuś, ale cała otoczka, w postaci ciuchów w pudłach, zapylenia, zakurzenia i wszystkiego co z tym związane... nie przepadam :) ale liczę na fajny efekt końcowy.

      Usuń