środa, 2 maja 2012

jak nie urok...

Jak nie urok... to piegi... tudzież "sraczka" jak mawia moja babcia. Czasami mam wrażenie, że to powiedzenie zostało wymyślone głównie z myślą o mnie... Egoizm? Nieeee, realizm. Mam wrażenie, że u mnie ni może być po prostu normalnie. Ja muszę mieć atrakcje. Wszelkiej maści. Jak się jedno nie oparzy, to drugie złapie ospę. Zęby nie mogą rosnąć normalnie, tylko wszystkie na raz i z zapaleniem dziąseł. Albo wysypka, albo rota w sylwestra, zawsze coś. Wiecznie się coś nakłada na siebie. Teraz się nałożyło to, że rano się dowiedziałam, że zakończyła się nasza współpraca z opiekunką. Nagle i bez ostrzeżenia. Niańka bowiem zaliczyła majówkę z przytupem. Złamała rękę i musieli ją operacyjnie składać :( I niańka się wyłączyła z działania. A ja teraz muszę wykombinować, co zrobić z młodym przez 1,5 miesiąca - od lipca idzie do przedszkola. Ale do lipca jeszcze chwila... Na razie doraźnie będzie babcia, w pojedyncze dni będziemy nadrabiać urlopem. Udało się wszystko szybko dogadać, ustalić, ale najpierw mnie to kosztowało chwilę stresu... No mówię, nie może być normalnie i po kolei....
Nic to, idę z młodą na spacer - młodego podrzucamy babci, a my, jak to kobitki - idziemy kupić sandałki, a potem na lody :) Troszkę się z córką muszę zintegrować. A znacznie łatwiej w pojedynkę, niż jak jest ich dwójka.. Bo we dwójkę to dzisiaj rogów dostawali i warczeli na siebie.... Majówkę czas zacząć, byle nas upał nie dobił.

18 komentarzy:

  1. Tygrysku!Przyślij Małego do mnie;)Mam wprawę i doświadczenie;))
    Niech Ci się wszystko wyprostuje:)Dobrego dnia;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma sprawy - w weekendy też????? :P

      Usuń
  2. Oj, moja przyjaciółka ma ten am problem, z półrocznym dzieckiem, mama jej miała się zająć, a zachorowała. No ale jak trzeba, to się człowiek spręży,znalazła przez 4 dni jakiś niedrogi żłobek.
    To się nazywa uroki macierzyństwa ;-)
    Choć jak "nie urok, to sraczka", sprawdza się chyba u każdego...;-)
    To życzę szybkiego znalezienia opiekunki, Tygrysie ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Udało się to jakoś zorganizować, babcia się zajmie w maju, trochę w czerwcu, w razie gdyby - pójdzie ciut przed lipcem do przedszkola. Pojedyncze problemowe dni będziemy łatali urlopem. Co się nie da jak się da :P

      Usuń
  3. i jak tam integracja?? zakupy się udały??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Integracja zaliczona, młody wyposażony w buty kupione "na oko", młodej się nie udało, ale w drodze powrotnej jak nigdy - zahaczyłam o ciuchland i wyszłam z nowymi ciuchami dla dzieciaków :) A lody były bardzo smaczne.

      Usuń
    2. superowsko w takich chwilach żałuję, ze nie mam córki, bo iść z synem na zakupy to masakra, tylko mnie popędza i kupił by cokolwiek, żeby tylko ze sklepu wyjść, za to przy stoisku z elektroniką i płytami jest odwrotnie ;-)

      Usuń
    3. A to jeszcze przede mną. Ale od czego jest tatuś owego stworzenia...

      Usuń
  4. Mnie już dobił.
    Upał, rzecz jasna.
    A opiekunkom nie ufam, Nieletnia od 8 miesiąca życia spędziła 3 lata w żłobku i nie chciała z niego wychodzić. Przy moim zaś antytalencie macierzyńskim żłobek załatwił za mnie wszystko: pieluchy, butelki itp. - dziecko mówiło pełnymi zdaniami w wieku 18 miesięcy, w tym samym czasie odrzuciło pieluchy, butelki i wózek. Nie przestanę chwalić żłobka do końca moich dni! Amen :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eee tam - dzisiaj u nas już nie było tak źle jak wczoraj :) A mieszkamy w tym samym mieście. I burza ładna w toku... co prawda bez deszczowa, ale grzmotna, wietrzna i ochłodzenie przyniosła... A ja popołudniu z moją niańką rozmawiałam... Kobieta załatwiła się koncertowo i na cacy. Jeszcze w szpitalu leży :(

      Usuń
    2. Jaka bezdeszczowa?! No przeciez lało wieczorem! I jakie ochłodzenie?! Jesteś pewna, że my z tego samego miasta...?!

      Usuń
    3. No dobra - wreszcie trochę popadało, chociaż u mnie długo tylko grzmiało i błyskało, ochłodziło się tylko na czas deszczu, a dzisiaj znowu dawało do pieca. Ale wczoraj spodziewałam się nieco więcej deszczu...

      Usuń
  5. Jak to mieszkacie w tym samym mieście, Ty i Be, że się wtrącę? Że niby w tym na Rz.? No ale jaja normalnie! ;-)
    W tym roku jadąc w Bieszczady będę przejeżdżać autobusem, to trzeba spotkanie zorganizować! ;-)
    To dobrze, że już zorganizowałaś opiekę, moja Kumpela znalazła przez te parę dni żłobek,bardzo co prawda przerażona, że małego tam odda,ale muszę jej Frau Be reklamę żłobka przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spotkanie mówisz? Hmm, a co na to Frau Be?

      Usuń
    2. Frau Be ma blisko :))))

      Usuń
    3. pytanie, czy podziela ochotę i chęć :)

      Usuń
    4. To kiedy będziesz przejeżdżać przez to najpiękniejsze miasto w naszym kraju?

      Usuń
  6. Babcia, to najlepsza instytucja pod słońcem :)))

    OdpowiedzUsuń