wtorek, 18 lutego 2014

amplituda drgań

Mniej więcej tak właśnie wyglądają ostatnio moje dni. Rollercoaster na całego! Z jednej strony próbuję z tym walczyć, z drugiej nie mam już na to siły. To się zrywam, to opadam z sił witalnych. Jak się pokazuje światełko, to zaraz znika i robi się ciemna noc. Ostra jazda bez trzymanki. Emocjonalnie - ciężko wytrzymać. Albo optymizm "będzie dobrze! damy radę! jak nie ja to kto!", albo dno wielkiego kanionu w Kolorado. Za dużo się ostatnio dzieje. Nie mam nawet siły, żeby pisać, chęci zostały gdzieś daleko za mną. Ostatnio czuję się jakby mnie ktoś przeżuł i wypluł.

W każdym razie - ogłaszam krótką przerwę techniczną z tytułu planowanego tour de pologne. Wrócę w przyszłym tygodniu. To paaa!!!

p.s. uaktualniłam galerię w prawym górnym rogu.

środa, 5 lutego 2014

są ludzie lepiej i gorzej wychowani

Jestem osobą uczciwą. Niektórzy mówią, że chyba nawet zbyt uczciwą ;) Ostatnio zdarzyło mi się znaleźć komórkę. Leżała sobie samotnie na górce, na której zjeżdżaliśmy na sankach. Co zrobiłam? Zaczęłam latać i pytać ludzi, czy ktoś z nich nie zgubił. Nikt nie chciał. Telefon ewidentnie należący do dzieciaka - starsza nokia z klapką. Co zrobił uczciwy tygrys? Wziął telefon do domu, rozebrał na części, położył w okolicach kaloryfera i suszył. Po paru dniach odnalazł ładowarkę do nokii i telefon podłączył (ładowarkę wyszperał u rodziców, bo sam nie posiadał). Jak podłączył - to i włączył. Znalazł telefon oznaczony "mama" i zadzwonił - ze swojego, żeby nie zużywać komuś karty (znowu ta uczciwość!). Mama odebrała, była zaskoczona, bo syn się nie przyznał, oczywiście, że odbierze, fajnie, że mieszkam niedaleko... I w ogóle super i dziękuje.
Ale w niedzielę nie przyjdzie, bo jej nie pasuje. Wpadnie w poniedziałek. W poniedziałek - nawet nie zadzwoniła, no i oczywiście nie przyszła. We wtorek tygrys wysłał sms o treści "czy będzie Pani odbierać telefon syna?" - i dostała odpowiedź - pani zadzwoniła, że tak, że oczywiście, że sobie zapomniała,  że przyjdzie o której mi tylko pasuje. Miała być po 17-tej - przyszła o 19.40. Stanęła w drzwiach, wzięła do ręki i "Dziękuję [uśmiech] do widzenia!". I tyle... a tygrys się spodziewał, że może czekoladę dostanie.... tygrys by kupił jakąś duuużą milkę....

następnym razem oddam telefon dziecku mojemu, albo teściowej. I nie będę się tak cudzą własnością przejmować.


dopisek: akurat!

wtorek, 4 lutego 2014

mądrości ludowe

Jest takie ludowe powiedzenie "Jak się polepszy, to się popieprzy". Czasami mam wrażenie, że mojemu życiu przyświeca właśnie taka dewiza. Jak się nareszcie pojawi światełko, jak już się zbliżam do końca tunelu, to mi kurde jakiś tir blokuje drogę i całym sobą światełko zasłania. Co raz jakiś taki czort wyjeżdża mi z naprzeciwka i tarasuje drogę ku krainie szczęśliwości, położonej na drugim końcu tunelu. Normalnie mam już tego odrobinę dosyć. Chcę wreszcie dotrzeć na koniec swojego tunelu! Chcę się pławić w rozkoszy i szczęściu, i żeby mi nic tego nie zakłócało - choć raz nareszcie chcę poczuć ulgę w trybie długotrwałym, a nie tylko chwilowym. Mam dość walenia mnie w brzuch i odbierania powietrza. Składam niniejszym oficjalny protest na ..... (cenzura) i żądam natychmiastowej zmiany na lepsze. Bo inaczej nie wiem co... zmęczona już jestem szarpaniem się i walką. Chwilowo mam tego po kokardkę.

piątek, 31 stycznia 2014

jest taka sprawa...

... że szukam dla siebie spodni narciarskich. Wymagania: ciepłe, na wzrost 170-175 cm, nieprzemakalne, niezniszczone przesadnie (= nadające się nadal do użycia), kolor w sumie obojętny, choć preferowany jest szary, beżowy, czarny, brązowy (czerwony lub niebieski będzie się zajebiaszczo gryzł z posiadaną kurtką). Jeśli ktoś posiada zbędną sztukę takowej odzieży i chciałby sprzedać - proszę o taki sygnałek, zgłoszenie chęci sprzedania w komentarzu :)
Póki co używam spodni męża, jak on ich nie używa ;) fajnie byłoby mieć własne. Miałam kapitalne, ale z powodu, iż zakupu dokonałam przed ciążą, jakby to ująć.... wyrosłam z nich, głównie na szerokość ;)

czwartek, 23 stycznia 2014

o co kaman???

Muszę przyznać się do czegoś... Obejrzałam teledysk Nataszy Urbańskiej... I Michała Wiśniewskiego też...
Jestem pod nieustającym wrażeniem tej "twórczości". Chyba można by użyć słowa "sztuka"?.
Według wikipedii, sztuka to dziedzina działalności ludzkiej uprawiana przez artystów. Nie istnieje jedna spójna definicja sztuki, gdyż jej granice są redefiniowane w sposób ciągły, w każdej chwili może pojawić się dzieło, które w tejże definicji się nie mieści.
I trudno się nie zgodzić! Ani rolowanie, ani filiżanka, nijak mi się nie mieszczą, tyle, że ja się mogę nie znać, gdyż marny ze mnie odbiorca sztuki.
Ponoć pani Natasza chciała wyśmiać obecne czasy, pęd za lajkami, imprezowanie i robienie z siebie koncertowych słodkich idiotek. Przynajmniej tak to tłumaczy po wywołaniu niezłej burzy w necie.
Niedawno taką burzę wywołał utwór "Słowianie", ale nie wiedzieć czemu - zdecydowanie go wolę, od opisanych powyżej. Ambitny to on też nie jest, ale tutaj przynajmniej ironia jest widoczna od razu i nie trzeba wszystkiego wyjaśniać w telewizjach śniadaniowych. A kawałek podoba się również zagranicą. Co więcej! Rozumiem słowa piosenki! Nie potrzebuję translatora, wyjaśnień, słyszę wyraźnie, co pani Cleo śpiewa! Jeśli mam być szczera, to wolę, żeby nas Słowianie promowali u naszych sąsiadów, niż Rolowanie... Bowiem po wysłuchaniu kawałka pani Nataszy czułam się jakbym doznała "braindemolejszyn"(R)*.

I tak, będąc na fali nowopoznanych utworów, postanowiłam napisać piosenkę o zimie na podkarpaciu, której do niedawna nie było. Jak na mój gust - tekst nie jest gorszy od promocji porcelany i dobrej zabawy na imprezie. Brzmi on tak: (śpiewać na nutę "huhu ha, nasza zima zła", wersja rozszerzona)

Huhu Ha! huhu ha! Nasza zima zła!
leje deszczem, mrozi lodem,
źle się jeździ samochodem!
źle się chodzi chodnikami!
lud wywija kulasami!
śniegu! – woła, śniegu! – krzyczy
na saneczki! – dziecko ryczy
a tu ni ma, błotne górki…
zima leci sobie w kulki…
Huhu Ha! huhu ha! Nasza zima zła!

* wszystkie prawa zastrzeżone, słowo mojego autorstwa

środa, 22 stycznia 2014

zakręcona

Wysłać przesyłkę, zapakować paczkę, dokończyć szalik, kolacja! nie spalić mleka, ogarnąć ciuchy, spakować dziecko na wyjazd, zadzwonić do babci z życzeniami, wyjąć mięso na obiad z zamrażalnika, MLEKO!!!, zważyć paczkę i zmierzyć, zapłacić, aa, jeszcze rachunek za prąd (5 dni spóźnienia z tytułu sklerozy), pranie wyjąć z pralki, telefon od ciotki i babci (życzenia), wstawić drugie pranie, MLEKO!!!!! Kurde, źle nadałam przesyłkę.... dzie się to poprawia? doopa, nie da się! Sąsiadko, jesteś jutro w domu? Dasz paczkę kurierowi? Kurna chata, wiedziałam, że spalę mleko!

Chciałam również donieść, że na podkarpacie dotarła jakaś zima. W dniu dzisiejszym uświadczyłam ok. 1,5 cm śniegu - pierwszy taki trwalszy opad o tej porze roku (rozmemłanej wody z domieszką śniegu sprzed niemal 2 miesięcy nie liczę, bo trwała tylko 2 godziny).

prywata:
http://tablica.pl/oferta/zimowy-kombinezon-mariquita-r-74-CID88-ID4JB5h.html

poniedziałek, 20 stycznia 2014

a to było tak...

W sobotę, po zaaplikowaniu sobie antybiotyków (trzeci nawrót zatok po świątecznym przeziębieniu to lekkie przegięcie), dostałam po 13-tej telefon z pytaniem, czy mam ochotę iść na mecz. Co jak co, ale mi nie trzeba dwa razy powtarzać - koszulka na grzbiet i lecimy. Szczególnie, że mecz ze Skrą. Oprawa meczu - wyjątkowa. Kibice - genialni. Mecz - 3:0!!!!  W ten oto sposób biało czerwony walec rozjechał żółto czarną pszczółkę!


Dla zainteresowanych - ze zdjęć zawodników został ułożony napis "Wszyscy jesteśmy Resovią!" w kilku językach.